15 października, 2020 Rzepka

KOSMICZNE AXALP 2019

„Do Axalp wystarczy jechać raz, bo za każdym razem dzieje się to samo”.

Co najmniej kilka razy słyszałem ten tekst gdy znajomi pytali po co kolejny raz się tam wybieram. Edycja 2019 udowodniła jak bardzo się mylili!

Niedziela, 6 października 2019 roku

Rozpakowani  po przyjeździe do domku powoli przygotowujemy się na poniedziałkowe wyjście w góry, prognozy zapowiadają się mega ciekawie! W nocy ma spaść śnieg i to w całkiem nie małych ilościach, pojawia się spora szansa na spełnienie jednego z Axalpowych marzeń. Chodzi oczywiście o ośnieżone szczyty, które „wróżyłem” już od pół roku. Jednak podobne prognozy bywały już w poprzednich latach i jak to w górach, nie wszystko można przewidzieć… Zobaczymy!

Nasz domek w Axalp

Nasz domek w Axalp

Podczas pakowania sprzętu trwają rozmowy o najnowszym zwiastunie TOP GUN 2, który miał się wkrótce pojawić w kinach. Szczególną uwagę naszej rozmowy przykuła scena 4 Hornetów, na których pojawia się obłok Prandtla-Glauerta, jedno z tych bardzo rzadkich zjawisk, które jest szczególnie duża szansa sfotografować właśnie w Axalp, zwykle w trakcie high speed pass wykonywanego przez solistę na F-18. Ale  żeby więcej maszyn naraz!? To chyba niemożliwe do zobaczenia na żywo…

Poniedziałek, 7 października 2019 roku

Mamy śnieg!

Jest tuż po godzinie 5 rano, wyruszamy w góry! Po wyjściu z domku wspaniały zapach jesieni, i spora ilość wilgoci w powietrzu, i pierwsza ważna informacja! Śniegu póki co nie widać. Przed nami 4,5 kilometrowy odcinek wyjścia po asfaltowej drodze którą już bardzo dobrze znamy z poprzednich edycji, jeszcze 3 lata temu można było przejechać tędy samochodem. Ze wzrostem wysokości zaczynają pojawiać się pierwsze ślady śniegu, a patrząc na to ile jeszcze musimy wejść do góry to bardzo dobra informacja! Zapowiada się naprawdę ciekawie, a już po kilkudziesięciu minutach dalszego trekkingu wszystko stało się jasne. Jest śnieg i to sporo! Pięknie wygląda okolica z tak mocno ośnieżonymi szczytami, jakby zupełne inne miejsce choć jestem tu już szósty raz. Około godziny 8 spokojnym tempem dochodzimy na szczyt, i tylko jedno słowo ciśnie się na usta… Magia! Pozostaje tylko pytanie czy ta magia pozwoli na latanie, bo momentami dość konkretnie się chmurzy.
Po kilkunastu minutach pojawiła się odpowiedź, to będzie piękny dzień! Błękit, biel, słoneczko <3 Czekamy na godzinę 9.00 o której to tradycyjnie para Hornetów rozpoczyna poranną sesję treningową wylotem z doliny.

Jest 8.55, napięcie rośnie, wszystkie aparaty i spojrzenia skierowane są w prawą stronę gotowe do rozpoczęcia spektaklu, warunki są idealne, zapowiada się piękne latanie. Lekko niepokojąca jest tylko cisza w powietrzu, zwykle o tej porze słychać już było startujące z bazy w Meiringen Szerszenie.

Akcja ratunkowa!

Nadchodzi godzina 9 i rzeczywiście obawy były słuszne, nic nie przyleciało. No cóż, pamiętamy, że szwajcarzy potrafią zrobić różne niespodzianki więc czekamy, może się pojawią za kilka minut. Co prawda poniedziałek nie zawsze jest dniem treningowym ale przy dobrych warunkach zwykle latają, czekamy… Klika minut później pojawia się ratownicza Agusta i jak się później okazało tym razem nie tylko stała w pogotowiu ale rzeczywiście przyleciała na akcję ratunkową. Mieliśmy więc pierwszą „atrakcję” tego dnia. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Hornetów nadal nie słychać, czekamy dalej. Kwadrans po 10, słychać charakterystyczny dźwięk a po kilku sekundach i czerwoną sylwetkę stałego bywalca Axalp, to oczywiście Pilatus-21. Trochę się dzieje, pojawiają się nawet oderwania na skrzydłach podczas ciasnych zakrętów! Znaczy się, że warunki są naprawdę dobre. Mijają kolejne minuty, mamy już godzinę 11 a Hornetów jak nie było tak nie ma. Na szczęście pogoda jest wspaniała, i czeka się bardzo przyjemnie.

Oho! Startują! Za plecami wyraźnie słychać odrzutowe silniki F-18, wszyscy wrócili do stanu gotowości, przebieg czasowy jest trochę inny niż zwykle zamiast przylotu o 9 mamy już kilka minut po 11. Najlepsze warunki do oderwań zwykle pojawiały się w Axalp właśnie w okolicach godziny 9, czy tak późno nadal w powietrzu będzie się działo? Odpowiedź na to pytanie oraz z dnia poprzedniego przychodzi szybciej niż się spodziewam. Właśnie para Hornetów z flarami robi tradycyjny wylot z doliny, na rozpoczęcie treningów! Niby podobnie jak zawsze ale z zupełnie innym, śnieżnym tłem, dzięki czemu scena którą widzieliśmy już wiele razy wygląda zupełnie inaczej.


F-18 „pod kołderką”

Lecą następni!  Zaczyna się akcja! Kolejne F-18 nadlatują już z góry strzelając do celów. Najważniejszy jest pierwszy zakręt to po nim będzie wiadomo czy warunki wilgotnościowe nadal są na tyle dobre by cieszyć nasze oczy pięknymi oderwaniami. Jest pierwszy zakręt, niezbyt ciasny ale… Dzieje się! I to jest najlepsza informacja, warunki są świetne a reszta w rękach pilotów! Kilka przelotów i karty pamięci mają okazję baaaardzo dobrze się rozgrzać. Już wiemy, że to jeden z najlepszych dni w Axalp w ostatnich latach, warunki są rewelacyjne. Niemal każdy manewr tworzy konkretną ilość pary wodnej na którą zawsze tak bardzo liczymy. Jednak same strzelania trwają dość krótko a powietrzu znowu zrobiło się  cicho. Wygląda na to, że ta sesja treningowa się zakończyła. Jednak kto ma już pewne doświadczenie z samolotami odrzutowymi wie, że jest taka możliwość by samolot był całkiem blisko a nie było go zupełnie słychać. Taką możliwość daje tylko… Wylot zza pleców! Blisko, bardzo nisko i szybko zza naszych pleców wylatuje ogromna sylwetka szwajcarskiego Horneta a zaraz za nim drugiego, to było coś czego chyba nikt się nie spodziewał! Wow! Ale to był odlot, chwilowo wszyscy wpadli w jakiś trans bo zaskoczenie takim wylotem było totalne. Co niestety skończyło się brakiem zdjęć z tego momentu. Po przelocie w powietrzu uspokoiło się na dobre, mijają kolejne godziny 12., 13. a z nimi jak nam się wydawało najlepsze warunki do robienia zdjęć.

Axalpowe serduszko w wykonaniu solisty!

Dochodzi 14, i jak to w Axalp bywa totalnie z nikąd w dolinie pojawia się solista! Witając się z nami hukiem dopalacza, i wykonując swój tradycyjny pokaz z high speed passem na czele. A to dlatego, że właśnie tu mamy szczególnie dobre warunki na zrobienie całkiem dobrego zdjęcia tego manewru. Solista jeszcze nie zdążył dobrze odlecieć a z doliny po raz drugi dziś wita nas para z flarami a to oznacza tylko jedno.

Kolejna sesja treningów przed nami! Jednak zanim zaczniemy, zza pleców chyba jeszcze niżej niż wcześniej na pełnym  ogniu dwa Hornety! Co tu się dzieje?! Drży dosłownie wszystko i wszędzie. Tym razem jednak udało się nie przegapić tego momentu.

Wylatujący zza pleców F-18! To pełny kadr!

Zaczynamy treningi! Nasze wcześniejsze obawy związane z pogorszeniem warunków do oderwań, w sekundzie odeszły w niepamięć. Niemal każde dotknięcie drążka przez pilota kończy się potężną chmurą pary a przy odpowiednim układzie ze słońcem, pojawia się iryzacja. Co za dzień! Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy co czeka nas za parę minut.

W dolinie z bardzo dużą prędkością pojawiają się Hornety jeden z pilotów lekko pociąga do siebie drążek co skutkuje OGROMNYM obłokiem Prandtla-Glauerta! Akcja była tak szybka, że nie zdążyłem zrobić zdjęcia! A szczęka spadła daleko w przepaść. Co tu się wydarzyło! 😮 Na rozmyślanie nie mamy za wiele czasu z doliny ponownie lecą dwa Hornety, prędkość znów jest spora a na samolotach tworzą się stożki pary wodnej! i tu można zostawić długo przerwę… Kosmos! Nasz Axalpowy Top Gun 2 właśnie się wydarzył, i to na żywo.

Przed nami kolejna krótka przerwa, którą swoim niezastąpionym dźwiękiem przerywa Pilatus a zaraz po nim kolejne sylwetki samolotów ukazują się na niebie, tym razem jednak nie są to Hornety a Patrouille Suisse na swoich F-5. Pokaz w znanej nam już choreografii ale tych warunkach to po prostu poezja. Końcowe rozejście z flarami to, kończy również dzisiejsze latanie, pakujemy się o powoli w pięknych okolicznościach, lekko zmęczeni już całym dniem atrakcji zmierzamy w dół.

Jak dobrze, że dopiero zaczęliśmy schodzić bo do doliny właśnie wleciał solista! No ile można?! Znowu latają? 😮 Takie abstrakcyjne myśli pojawiały się w głowie.

Iryzacja <3

Przez chwile nawet chciałem popatrzeć gołym okiem na występ solisty czego bardzo szybko bym pożałował. Tutaj to dopiero się zadziało z iryzacją, idealna pozycja względem słońca i mamy to! Smakowita wisienka na torcie dzisiejszego dnia. Magia w każdej postaci! Nawet dla osób odwiedzających Axalp już od kilkunastu lat dzisiejszy dzień był zupełnie wyjątkowy. I w tym momencie pojawia się odpowiedź na pytanie z początku tego tekstu. Axalp jest zawsze inne!

Wtorek, 8 października 2019 roku

Kolejny dzień w górach, tym razem KP (jeden z trzech szczytów z którego ogląda się pokazy) powitało nas pochmurną aurą. I znów małą niespodzianką, jeszcze nie pojawiła się 9 na naszych zegarkach a solista już zawitał na krótko w dolinie. Na całe szczęście pogoda zaczęła się poprawiać bo czekała nas 2 godzinna przerwa. Pierwsze dźwięki startów pojawiły się około godziny 11 a my gotowi do akcji z obiektywami wycelowanymi w dół doliny. I tak klasycznym wlotem do doliny z flarami zaczynami kolejny dzień pokazów tym razem na większość atrakcji byliśmy przygotowani i choć warunki były tylko ułamkiem tego co działo się dnia poprzedniego to nadal był baaaardzo dobry dzień w Axalp.

„Zwyczajny” wtorek w Axalp 🙂

Niestety już wieczorem okazało się że kolejne dwa dni lotów zostają odwołane ze względu na znalezione mikropęknięcia na powierzchni klap F-18… Co wcale nie oznacza, że w alpejskich okolicznościach przyrody można się nudzić zwłaszcza po tak intensywnych i wyjątkowych dwóch dniach latania.

Ten tekst miałem napisać w zeszłym roku ale chyba coś podpowiedziało, że rok później fajnie będzie wrócić wspomnieniami do tej wyjątkowej edycji Axalp, w obliczu obecnej sytuacji.

Miejmy nadzieję, że za rok nic nie pokrzyżuje planów i zobaczymy się na jeszcze lepszej edycji 2021! 🙂

 

 

 

 

GALERIA – AXALP 2019
, , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *